Thank You 2025
Gdy rok 2025 dobiega końca, wracam do chwil, które mocno ze mną „zostały”: rozmów, miejsc, nieoczekiwanych odkryć i ludzi, którzy sprawili, że ten rok stał się czymś więcej niż tylko ciągiem miesięcy. Kiedy próbuję to podsumować, jedna myśl powraca wciąż na nowo: to był rok zbudowany RAZEM
Sporą część roku spędziłam z zespołami, zagłębiając się w przywództwo, komunikację i współpracę międzykulturową. I choć same tematy były ważne, to te „ludzkie” momenty, które pojawiały się pomiędzy nimi, zostały ze mną najbardziej.
Jest coś niezwykle ważkiego w byciu w przestrzeni, w której ludzie czują się na tyle bezpiecznie, aby mówić otwarcie, dzielić się swoją perspektywą, swoją historią, swoim doświadczeniem. Czasem wszystko, czego ktoś potrzebuje, to miejsce, w którym może mówić i naprawdę zostać wysłuchanym. Obserwowanie, jak tworzą się takie połączenia, często między współpracownikami, którzy na co dzień nie mają okazji do głębszych rozmów, jest jedną z najbardziej satysfakcjonujących części mojej pracy. Nie zawsze łatwo jest otworzyć się przed grupą, i może właśnie dlatego, kiedy to się dzieje, jest takie autentyczne, takie prawdziwe.
Ten rok przyniósł także wiele wspólnej pracy z Sylwią, a nasza współpraca stała się swoim własnym rodzajem oparcia. Przez lata wypracowałyśmy swój rytm, a wejście z nią do sali szkoleniowej zawsze wydaje się łatwiejsze, nie dlatego, że praca jest lżejsza, ale dlatego, że wiem, iż nie robię tego sama. Ona wie, że jestem tam dla niej tak samo, jak ona jest dla mnie, i to zmienia wszystko w tym, jak obie się pojawiamy.
Jednym z moich ulubionym momentów „connection” było też wydarzenie na żywo, które poprowadziłyśmy z Sylwią Królikowską „How to Give Feedback: Say It, Don’t Slay It”, anglojęzyczna sesja pełna energii, humoru i uważnej dyskusji. (I tak, ta genialna nazwa była w całości pomysłem Sylwii.)
Szczery i pełen ciepła weekend w Gdańsku
The Gdańsk Book Fair was one of those moments where everything felt aligned in a very human way. Meeting readers who stopped simply to talk, to ask questions, or to share why the book caught their attention, those exchanges meant a lot. There was a genuine openness in those conversations that made the weekend feel generous.
Targi Książki w Gdańsku były jednym z tych momentów, kiedy wszystko układało się w bardzo … ludzki sposób. Spotkania z Czytelnikami, którzy zatrzymywali się po prostu, aby porozmawiać, zadać pytanie lub opowiedzieć, dlaczego książka zwróciła ich uwagę, te rozmowy naprawdę wiele dla mnie znaczyły. Była w nich autentyczna otwartość, która nadała całemu weekendowi niezwykle ciepły charakter.
Ogromnie poruszające było też to, że była tam ze mną Barbara Wrzos – osoba, dzięki której moja książka przybrała postać fizycznego produktu, który teraz czytacie. Po wszystkim, co przeszłyśmy razem podczas procesu publikacji polskiej edycji, jej obecność na stoisku wnosiła poczucie oparcia i towarzystwa, które doceniam bardziej, niż potrafię wyrazić.
Były też inne autorki, wspaniałe kobiety, których twórczość od razu wzbudziła mój zachwyt. Nasze rozmowy o pisaniu, kulturze i tym dziwnym, fascynującym życiu książek były jednymi z najbardziej inspirujących chwil targów. Gdzieś pośród całego tego ciepła i ruchu pojawiły się pierwsze angielskie egzemplarze Masala@Work. Po cichu, bez fanfar, ale z poczuciem … możliwości. Trzymanie ich w rękach na targach, w otoczeniu ludzi, którzy byli częścią mojej drogi, wydawało się w pewien sposób symboliczne i właściwe.
Nowy rozdział: Masala@Work po angielsku
A potem nadszedł kolejny ważny etap: anglojęzyczna edycja Masala@Work.
Projekt, który zaczął się lata temu po polsku, wreszcie otworzył drzwi dla szerszego grona Czytelników.
Proces tłumaczenia miał swoje wyzwania. Chciałam, aby angielska wersja zachowała ciepło i intencjonalność oryginału, a jednocześnie była czytelna i zrozumiała dla międzynarodowego odbiorcy.
Wydarzenie premierowe zostało przesunięte na początek 2026 roku (dziękuję za cierpliwość!), ale książka jest już oficjalnie dostępna, a pierwsi Czytelnicy zaczęli się odzywać z feedbackiem. Świadomość, że Masala@Work może teraz wspierać ludzi daleko poza Polską, to coś, co wciąż trudno mi ubrać w słowa.
I na koniec, choć nie mniej ważne
Gdybym miała wybrać jeden motyw przewodni tego roku, nie byłby to projekt ani wydarzenie, bylibyście to… Wy!
Ludzie, którzy czytają moje posty.
Ludzie, którzy komentują, dzielą się perspektywą, zadają pytania, nie zgadzają się z życzliwością lub po prostu piszą: „To dało mi do myślenia”.
Ludzie, którzy pojawiają się na szkoleniach, live’ach i wydarzeniach książkowych z otwartością umysłu.
Ludzie, którzy znajdują minutę w swoim zabieganym dniu, by zaangażować się w coś, co napisałam.
Nie macie pojęcia, jak wiele to dla mnie znaczy.
Świadomość, że moja praca do kogoś dociera, kogoś wspiera, coś wyjaśnia lub po prostu wywołuje chwilę refleksji; to jest to, co mnie napędza. To sprawia, że długie godziny przygotowań, podróże i pisanie są tego warte.
A w tym roku, bardziej niż kiedykolwiek wcześniej, czułam wokół siebie obecność społeczności – ciekawej, uważnej i cudownie zaangażowanej.
Dziękuję, że przeszliście ze mną tę drogę w 2025 roku.
Jestem wdzięczna za każdą rozmowę, każdą wiadomość i każdą chwilę, którą zdecydowaliście się tu spędzić.
Za to, czego się nauczyliśmy, i za wszystko, co czeka na nas w 2026 roku.